Czym różni się książka od strony internetowej?

Nie zastanawiało Was nigdy, jak to się dzieje, że książek w tym kraju nie czyta niemal nikt, a w internecie siedzą wszyscy? Skąd wziął się ten fenomen, dzięki któremu jeden artykuł w sieci ma tysiąc razy więcej czytelników, niż cała papierowa gazeta? Można by się spierać, czy chodzi o dostępność, czy o cenę, wydaje się jednak że kluczem jest coś zupełnie innego.


	4189301060_b97514bca5

Zgodnie z teorią piramidy treści, artykuły w internecie zaczynają się od końca. Już wyjaśniam: aby przekonać internautę, by przeczytał właśnie twój tekst, chociaż wokół krąży jeszcze 10 o tym samym tytule, musimy nie tylko zwrócić jego uwagę, ale też obiecać mu, że rozwiążemy jego problem.

Dlatego właśnie ta obietnica, a nierzadko również i rozwiązanie, padają już we wstępie, wobec tego czytelnik nie ma już na starcie żadnych wątpliwości, czy warto dalej czytać ten blog.

Być może właśnie tutaj leży fenomen treści w internecie: jest ona po prostu przygotowana ergonomicznie, czyli innymi słowy: internet nie zawraca nam głowy głupotami, a w zamian daje nam bezpośrednie wskazówki, co przekłada się nie tylko na długość artykułów, ale też na ich wartość merytoryczną.